I obudziła się.
Zasłoniła twarz dłonią, bo wpadające słońce raziło ją w oczy.
- Rozalka! – krzyknął
Bartek. – Telefon dzwonił!
Była kompletnie
zmieszana. Dotknęła czoła. Było mokre. Tak samo jak koszulka i cała reszta
ciała. Bartek siedział obok na łóżku. Uśmiechał się i trzymał jej telefon.
- Boże… - jęknęła i schowała
twarz w poduszce.
- Ciężka noc? – spytał,
unosząc brew.
- Można tak powiedzieć.
Chwila… a ty co tutaj robisz?
- Już nic nie pamiętasz?
– Pokręciła głową. – Już nigdy więcej nie pij wina, dobrze?
- Wina? – zdziwiła się.
- Wiesz, padało, więc
zostałem u ciebie na noc. I otworzyłaś wino, które, notabene, wypiłaś prawie
sama! – zaśmiał się. – Ale nie martw się, spałem na kanapie.
Rozalia powoli zaczęła
sobie wszystko przypominać i odetchnęła z ulgą.
- To ja pójdę wziąć prysznic…
- Tylko szybko, bo ci
kawa wystygnie! – krzyknął Bartek. – A, Rozalia, telefon ci dzwonił. Z pięć
razy! Jakiś Michał! – dodał, gdy Rozalia była już w łazience.
- Co?! – ryknęła i
momentalnie podbiegła do Bartka. – Daj mi ten telefon.
Natychmiast wyrwała go z dłoni Bartka i
wybrała numer do Michała. Odebrał po pierwszym sygnale.
- Michał, co ty sobie
myślisz?! – warknęła do słuchawki.
- Rozalia, spokojnie.
Musiałem wyjechać do mojej mamy, miała mały wypadek. Już jestem w Łodzi. Ty mi
lepiej powiedz, co się dzieje? Przyjeżdżam na komisariat i dowiaduję się, że
zrezygnowałaś. I mam prowadzić śledztwo z Tomkiem.
- No jasne, Terliński –
westchnęła.
- Co z nim?
- Odsunął mnie. Ale skoro
już masz prowadzić to śledztwo z Tomkiem, to zrób to. – Rozalia uśmiechnęła się
krzywo.
- Ale my już
skończyliśmy śledztwo. A raczej Tomek. Wczoraj przyznał się chłopak ofiary.
Dziwna sprawa, dziwna. – Rozalia usłyszała dźwięk zapalniczki, jak Michał
zaciąga się, zatrzymuje dym w płucach i go wypuszcza. – No, a my się widzimy
jutro w pracy. Cześć.
I rozłączył się. Rozalia
zamknęła za sobą drzwi od łazienki. Zmyła z siebie resztkę dzisiejszego snu,
który był bardzo dziwny. Po dziesięciu minutach wróciła do Bartka, który robił
kanapki z serem i pomidorem.
Dziś było jakoś
nieswojo. Rozalia milczała, jakby bała się reakcji Bartka, a on nie wiedział,
co powiedzieć. Po raz pierwszy w życiu nie wiedział, co ma powiedzieć.
- Muszę iść –
powiedział, wstając. – Dziś deszcz nie pada, więc nie wrócę. – Uśmiechnął się
blado.
Milczała, wpatrując się
w jego błękitne tęczówki.
- No to pa. – Zarzucił
na siebie kurtkę, nieśmiało musnął wargami jej policzek i wyszedł, cicho
zamykając drzwi.
Od ich ostatniego
spotkania minęły trzy tygodnie. Rozalia chciała do niego zadzwonić, zapytać o
coś, ale gdy już trzymała telefon w dłoni, nie mogła wcisnąć zielonej
słuchawki. Zwyczajnie się bała. A może duma jej na to nie pozwalała? Czasem coś
o nim słyszała w telewizji; że zaczęły się mecze, że Skra walczy o mistrzostwo
Polski, że w Bartku nadzieja. Pomyślała, że pewnie nie ma dla niej czasu. Ale
coś zaczęło być nie tak, gdy mistrzostwa się skończyły, a Bartosz nadal nie
dzwonił. Rozalia chodziła do „Magnoliowego łuku” jeszcze częściej. Miała
nadzieje, że spotka go tam, ale Bartek nie pojawił się tam ani razu.
Dopiero gdy zaczął się
czwarty tydzień spotkała go na mieście, w zatłoczonej uliczce, a słońce raziło ją w oczy.
- Cześć.
- Cześć.
I na tym się skończyło.
Stali obok siebie. Rozalia patrzyła na niego przez swoje przeciwsłoneczne
okulary i chyba zaczęła się uśmiechać.
- Czemu się nie
odzywałaś? – spytał po chwili.
- Wiesz, to działa w
dwie strony – odparła, uśmiechając się zadziornie.
- Więc teraz to będzie moja wina?
- Tak, a moja?
- Nie wiem. – Bartosz
wzruszył ramionami. – Mam ochotę na ciasto, a ty?
- Przecież nie lubię
ciast – powiedziała, krzyżując ręce na piersi.
- Ciasto mojej mamy
polubisz. Są świetne. I może Kuba, mój brat, też coś upiekł. On lubi się bawić
w takie coś. Za to ja w ogóle nie mam do tego głowy… Kiedyś próbowałem upiec
murzynka, ale taki zakalec mi wyszedł! - Bartek złapał ją za rękę i dalej
przemierzali zatłoczone uliczki Łodzi, rozmawiając o ciastach.
_______
kooooooniec!
Tak się kończy opowieść o Bartku i Rozalce. Piękna ta niedziela, Pyśki :))
Widzimy się na mania-opowiadania! ♥
_______
kooooooniec!
Tak się kończy opowieść o Bartku i Rozalce. Piękna ta niedziela, Pyśki :))
Widzimy się na mania-opowiadania! ♥